poniedziałek, 1 maja 2017

Odkrywanie doskonałości


Do napisania tego artykułu zainspirował mnie krytyczny komentarz jednego z moich filmów zamieszczonych na stronie. Przypomniały mi się czasy, gdy sam utożsamiałem się z taką filozofią życia. Na szczęście praca nad sobą zmieniła mój światopogląd i rozjaśniła drogę do zrozumienia świata.

komentarz

W tym artykule pominę kwestie filozoficzne, a skupię się wyłącznie na ostatnim zdaniu, gdyż to własnie stwierdzenie utkwiło mi najbardziej w głowie (jeżeli chcielibyście, bym napisał art. dotyczący niezrozumienia pewnych doktryn - piszcie).  

Uwielbienie ciała:
Sam kiedyś byłem zdania, że ciało jest czymś, co przeszkadza nam w dotarciu do wyższych sfer. Czymś, przez co jesteśmy tu uwięzieni i ograniczeni. Ciało zresztą przez wielu ludzi postrzegane jest jako twór mniej znaczący niż dusza. Mieć, czy być? Dbać o ciało, czy je odrzucać?
W Tai Chi bardzo duży nacisk kładziemy na pracę nad własnym ciałem. Poświęcamy mu wiele uwagi i staramy się poprawić jego funkcjonowanie. Ostatecznie dążymy do doskonałej cielesności. Nie mylcie proszę pojęcia doskonałości ze sztucznie narzuconym wzorcem wyglądu ciała gwiazd z okładek gazet, czy aktorek rodem z Hollywood. Każdy z nas jest zupełnie inny i inne ma ciało. Nigdy nie powinniśmy dopuścić do siebie myśli, że w jakikolwiek sposób nasze ciało jest gorsze, czy lepsze od innego. Doskonałość ciała to zrozumienie, akceptacja i chęć doskonalenia. 
Mistrzowie mawiają, że "Ciało jest świątynią duszy". U nas mawia się "W zdrowym ciele zdrowy duch"
Jeżeli nie będziemy pracować nad naszą cielesnością, nie osiągniemy pełni zrozumienia sfery niematerialnej. Żyjąc w materialnym świecie powinniśmy zrozumieć funkcjonowanie tej materii, by wkroczyć na wyższy poziom duchowy. Nie bez powodu akurat tutaj trafiliśmy. Otrzymując ciało, dostaliśmy narzędzie, dzięki któremu możemy zrozumieć i przełamać własne granice duchowe. 
W filozofii Tai Chi nie ma jednak miejsca na uwielbienie ciała, gdyż traktowane jest ono nie jako cel sam w sobie, lecz jako narzędzie do osiągnięcia czegoś więcej. Liczne przykłady pokazują jak kończy się zbytnie nastawienie na strefę cielesną - narcyzm, egoizm, poczucie wyższości, ... Praktyka Tai Chi dąży do tego, by "słabi stali się silni, a bojaźliwi - pewni siebie". Wszystko to za pomocą ćwiczeń, ciągłej korekty i zapamiętywania ustawień podczas ruchu. 
W książce "Sztuka pewności siebie" (wydanej przez chrześcijańską oficynę Vocatio) psycholog Alan Loy McGinnis poświęca jej fragment na omówienie integracji ciała i ducha. Twierdzi, że postrzeganie ciała z dobrej perspektywy ma niesamowite znaczenie dla kształtowania pewności siebie. Wyznaje również tezę, według której ciało jest częścią nas samych, a nie maszyną daną nam do używania. Dodatkowo przytacza myśl H.A.Williamsa, twierdzącego, iż zjednoczenie następuje wówczas, gdy ciało i dusza współpracują ze sobą. 
Osobiście po 20 latach praktyk wschodnich mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że praca nad ciałem odbywająca się przy ćwiczeniach Tai Chi jest niesamowitym sposobem na odkrycie własnej osoby. Poznajemy swoje słabości, zaczynamy rozumieć własne ciało i jego potrzeby oraz wiemy co robić, by było sprawne i zdrowe do późnej starości. Dzięki temu jesteśmy pewniejsi, otwarci i pozytywni.

Szukanie w sobie Boga:
Przypuszczam, że autor komentarzu miał tu na myśli fakt, iż praktyki wschodnie chcą z człowieka zrobić Boga, a będąc już Bogiem nikt nie będzie już do niczego potrzebny. Znam tą myśl, gdyż sam wychowałem się w takim podejściu w stosunku do sztuk wschodnich. Obecnie mogę jedynie współczuć tym, którzy wciąż usidleni są w tak ograniczające stwierdzenia. 
Faktem jest, że w Tai Chi pracujemy nad zwiększeniem naszej energii w ciele i odżywieniu nią umysłu, by wzniósł się do wyższego poziomu. Faktem jest również, że dostrzegamy w sobie potężną moc, której wcześniej nie byliśmy w stanie wykorzystywać. I faktem jest, że poprzez praktykę nad umysłem czujemy silny związek z siłą niebieską. Chciałbym jednak dopowiedzieć, że te wszystkie działania mają na celu odkrycie związku naszej osoby z siłą wyższą - Bogiem. Mając dany nam ogromny potencjał i nie wykorzystując go, doprowadzamy do marnowania tego, co zostało nam dane. Jesteśmy stworzeni na podobieństwo Boga nie tylko ciałem, ale i mocą. Każdy z nas nosi ją w sobie, lecz nie każdy chce ją odkryć. Jeżeli mamy ją w sobie, to dlaczego zachowujemy się tak, jakbyśmy byli zwykłymi osobnikami zamieszkującymi Ziemię? I właśnie między innymi praktyka Tai Chi ma na celu uświadomienie i przywrócenie każdej osobie świadomości tej mocy jaką nosi w sobie. Wyobraźmy sobie jak bardzo zmieniłby się świat, gdyby ludzkość wiedziała, że może tak wiele? Nasza rzeczywistość wyglądałby zupełnie inaczej. I sądzę, że utożsamianie sztuk wschodnich z diabelskimi praktykami jest celowym działaniem pewnych grup w celu łatwiejszej manipulacji społeczeństwem. Dlaczego? Ponieważ społeczeństwo znające swoją wartość, będące pewne siebie i znające nieograniczone możliwości mogłoby zmienić doktrynę podporządkowania i uległości. Dlatego tak bardzo niektóre kręgi obawiają się odrodzenia człowieka, które polega na odnalezieniu bezpośredniego połączenia z mocą nieba i z samym Bogiem.

Maciej Stawicki


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz